Gdy oczy fanów gier bilardowych zwrócone były w stronę Wysp Brytyjskich, by oglądać pierwszą sesję zmagań w finale Mistrzostw Świata w snookerze, moje podziwiały zmagania zawodników w naszym klubie. Samotna wyspa na mapie Poznania, na której również można przeżyć dreszczyk emocji oglądając wysokiej rangi, lokalne turnieje. Nie inaczej było w minioną niedzielę, kiedy dziewięciu śmiałków postanowiło rozstrzygnąć kto zasługuje na puchar Ligii Pool Bilarda 12ft. A mistrz może być tylko jeden.

Pierwsi zawodnicy pojawili się na grubo przed godziną 12, więc rozgrzewka trwała tyle co połowa meczu. No ale wiadomo, stawka wysoka, ambicje zresztą też, więc nie ma to tamto! Trzeba być gotowym na ciężką batalię.

W pierwszej kolejce 2 na 3 mecze skończyły się przed czasem i pokazały, kto ma duży apetyt na zwycięstwo w turnieju. Mikołaj Stęsik po wygranej z Tomaszem Bystrzyńskim (6:2) wyraźnie złapał wiatr w żagle i pełen optymizmu szykował się na kolejne starcie, a Nikodem Jankowiak równie pewnie pokonał Maćka Stęsika (6:3). Piotr Kurek, po dosyć długim, taktycznym meczu pokonał ostatecznie Krzysztofa Dysa (6:3). Kto by wtedy przypuszczał, że ten mecz w dużej mierze zadecyduje o składzie półfinałów…

W drugiej turze, jak grom z jasnego nieba spadł Daniel Koza i ostudził zapał starszego z braci Stęsików pokonując go 6:2. Obaj zawodnicy zaliczyli dobry, pewny start w turnieju, szkoda tylko, że obojgu zabrakło wysokiej formy w dalszej części turnieju. Daniel wraz z Tomaszem Bystrzyńskim kończą z jednym zwycięstwem, Mikołaj z dwoma. W tym czasie na innych stołach swoje pierwsze punkty zdobywali Maciek Stęsik i Krzysztof Dys.

W tym momencie należy honorowo wspomnieć nazwisko zawodnika, który zaskoczył wszystkich zgromadzonych przy stołach oraz, jak sądzę, samego siebie. Tomasz Steczyszyn – od początku nie wierzący w to, że może wyjść z grupy (co ostatecznie się nie stało), w pierwszym meczu wpisuje na swoje konto jedną z trzech w całym turnieju, a pierwszą w swojej klubowej karierze partię z kija. I choć pucharu do domu nie zabrał, to myślę, że Tomek odniósł swoje własne, małe zwycięstwo. Gratulacje!

Od teraz sytuacja w grupach zaczyna się klarować. Swoje kolejne zwycięstwa zdobywa Nikodem Jankowiak (grupa B) i zajmuje miejsce 1 (bez porażki na koncie), Piotr Kurek i Krzysztof Dys (grupa A) zdobywaja ich po 3 i jedynie poranne, bezpośrednie starcie decyduje o tym, że Piotr wychodzi z pierwszego, a Krzysztof z drugiego miejsca (po drodze wbijając aż dwa „laczki” - w meczu ze Stęsikiem i Kozą).

Do obstawienia było jeszcze jedno miejsce gwarantujące awans do fazy pucharowej. Szanse na nie mieli Maciej Stęsik i Artur Urbaniak, oboje z jedną wygraną i jedną porażką. Jednak nerwy lepiej opanował Artur i oddał maćkowi tylko jedną partię, zapewniając sobie miejsce w półfinałach.

Pary półfinałowe to: Piotr Kurek – Urbaniak Artur oraz Nikodem Jankowiak – Krzysztof Dys. Zwycięsko z tych pojedynków wyszli Nikodem i Piotr. Po krótkiej przerwie na opanowanie oddechu przystąpili do meczu finałowego.

A było na co popatrzeć. Piotr zaczął agresywnie, Nikodem – taktycznie i pierwsze dwie partie wpadły na jego konto, w tym jedna po trzech faulach z rzędu przeciwnika. Ten rękawicy nie złożył i odrobił straty, by potem wyjść na prowadzenie. I tak naprzemiennie wygrywając, doprowadzili do stanu 7:7. Decider.

Skończyło się szybko, pomimo tego, że emocje sięgały zenitu i zapowiadało się na długą, taktyczną grę. Dziewiątka praktycznie w kieszeni, a biała w pozycji snooker. Piotr zaryzykował trudne zagranie, i fauluje. Nikodem nie przepuścił takiej okazji. Wygrywa turniej wózkiem wbijając bilę do kieszeni.

Podium zatem wygląda następująco:

1. Nikodem Jankowiak

2. Piotr Kurek

3. Krzysztof Dys, Artur Urbaniak

Gratulacje dla zwycięzcy, dla medalistów i wszystkich zawodników.

http://12ftclub.pl/pliki/turnieje/puchar_ligi_2017_9bil_drabinka.pdf

http://12ftclub.pl/pliki/turnieje/puchar_ligi_2017_9bil_grupy.pdf

http://12ftclub.pl/pliki/turnieje/puchar_ligi_2017_9bil_kije.pdf