Rozgrywki

Prosta zasada skutkuje, wygrywać co się da a jak się nie da to przegrywać 1:2. I tak oto po sześciu kolejkach na podium znajduje się Rafał Zimniak, mimo tego, że ostatnie dwa mecze przegrał. Jeden z Jamroziakiem, drugi z Pawlakiem. Dla pierwszego z openentów to była kolejna winda w stronę zwycięstwa w Lidze, dla drugiego zaś cios skutecznie odsuwający go od podium. W obu przypadkach śmiem dodać - póki co.

Półmetek zmagań zimowej edycji ligi poola ewidentnie pokazuje, że zawodnicy z powodu mrozów stają się leniwi. W ten weekend rozegrano tyko 8 spotkań z obu lig. Czy to te gwałtowne zmiany temperatury na to wpływają? Czy może jakiś inny czynnik siły wyższej? Ciekawe natomiast jest kilka niespodzianek, które w ten weekend padły przy ośmiostopowych stołach obitych ciemnozielonym suknem. Temperatura w tabeli szczególnie pierwszej ligi zaczyna być gorąca i na pewno nie pozwoli oszronić klubowych szyb.

Na Miłosza Kaczmarka nie ma mocnych. Trzeci raz z rzędu sposobu na niego nie znalazł Piotra Słodzinkę. Zaskoczeniem jednak jest zwycięstwo Miłosza nad Tytusem Pawlakiem, zaskoczeniem tym większym, że Pawlak wylądował po minionej kolejce na miejscu 8. i musi zacząć się sprężać, aby wydobyć się z zagrożonej strefy.

Jedna trzecia rozgrywek minęła nam szybko. Edycja Ligi Snookera 12ft ZIMA 2018 jest dla obserwatorów hojna pod względem niespodzianek. Trudno powiedzieć co jest większym zaskoczeniem minionego weekendu – świetnie punktujący w pierwszej lidze Tomasz Bystrzyński, czy brejki na poziomie 32 punktów w trzeciej lidze, które nie wystarczają do zwycięstwa, czy dramatyczna postawa trzecioligowca Roberta Wójcika grającego w drugiej lidze w zeszłej edycji, czy w końcu Magda Biela w czwartej lidze wyrywająca punkty byłemu trzecioligowcowi. A to tylko te grubsze sprawy. Rywalizacja nabiera rumieńców, wyniki coraz trudniej przewidzieć. To się może podobać.

Wszyscy ma ją już za sobą rozruchowy mecz w tej edycji. Niektórzy powiedzieć mogą, że również i falstart już jest za nimi. Debiutanci z kolei już posmakowali meczowy stres i zaczynają się z nim oswajać. Faworyci zaczęli stawiać drugi i trzeci krok na swej drodze do wygrania swojej ligi. Trzecia kolejka za nami – a w niej dużo pewnych zagrań, stalowych nerwów a więc i zaciętych pojedynków.

Sesja na uczelniach nieuchronnie się zbliża, a wraz z nią stres i zgrzytanie zębów przed pierwszymi egzaminami. Mam tę moc, mam tę moc, wkuję semestr w jedną noc - niektórzy studenci śpiewają pod nosem pełni nadziei, że szczęście dopisze i uda się chyłkiem prześlizgnąć się do letniego semestru. Sesję weekendową rozgrywek można właśnie do takich semestralnych egzaminów przyrównać. Sprawdzian umiejętności zdało wielu snookerzystów z naszego poznańskiego fyrtla. Wbijali ładnie, wpisując się powoli, ale skutecznie na listę brejków. Kilka ładnych podejść mogliśmy obserwować podczas minionego weekendu.

Jeśli wliczyć mecz z wtorku, pomiędzy Maciejem Szulczewskim a Marcinem Jamroziakiem, to w ciągu ostatniej kolejki rozegranych zostało 10 spotkań ligowych. Wspomniane, było zdecydowanie najbardziej zaciętym i jedynym zakończonym w decydującej partii. Górą był Jamroziak, który po początkowej, niespodziewanie wysokiej przegranej z Krzysztofem Borowczykiem zanotował pierwsze zwycięstwo.

Zaledwie trzy razy na przestrzeni sześcioletniej histori Ligi Pool Bilarda 12ft mieliśmy taką sytuację. Marek Żuchowski, Wiktor Doberschuetz i teraz Nikodem Jankowiak. Zawodnicy, którzy po zdobyciu tytułu Mistrza Ligi, nie podjęli się karkołomnej misji jego obrony. Edycja zimowa zatem na pewno przyniesie przejście tytułu w nowe ręce a po pierwszej kolejce widać już pretendenta, który od początku wziął się ostro do roboty. Panie, panowie – Liga Pool Bilarda 12ft edycja ZIMA 2018 właśnie wystartowała.

Żadna głowa nie jest już zaprzątnięta gonitwą bożonarodzeniową. Wszyscy zapomnieli też o fajerwerkach sylwestrowych. Co niektórych dotknął może jeszcze Blue Monday, ale zasadniczo środek stycznia to okres, kiedy wszystko wraca już do normy. W przypadku klubu 12ft normą są cotygodniowe potyczki w Lidze Snookera. Ta się właśnie zaczęła. Do edycji ZIMA 2018 zgłosiło akces 57. zawodniczek i zawodników.

Turnieje Noworoczne, oba, bo rozgrywamy zarówno w pool bilard jak i w snookera, są dla nas preludium przed zimowymi edycjami ligowymi. Korzystamy z przerwy świąteczno-noworocznej i w pierwszy weekend stycznia aplikujemy naszym stęsknionym klubowiczom możliwie największą dawkę emocji.

 

Turniej noworoczny - snooker

Drabinka
Turniej noworoczny - 9 bil

Drabinka
 
Grupy

LISTA BREJKÓW

PARTIE Z KIJA

 

Nudzi mnie Doberschuetz, ale cieszę się, że tym razem musiał walczyć do samego końca o czwarty z rzędu tytuł. Przejrzałem archiwa ligowe z kilku ostatnich lat i podobna sytuacja, kiedy to Mistrz miał na koncie aż trzy porażki, zdarzyła się dwukrotnie - Zimą 2015 Karol Szuba-Jabłoński zwyciężył z trzema porażkami i 19-toma punktami na koncie, oraz Wiosną 2016 Paweł Flantowicz wygrał z 18-toma oczkami i z czterema porażkami 1:2. Flantowicz skorzystał wtedy ze słabszej gry Wiktora. To jeden z tych finezyjnie pokręconych przypadków, kiedy zawodnik z dwiema porażkami jest sklasyfikowany niżej niż ten z czterema porażkami. Wszystko przez brak zwycięstw bez straty frejma lub porażki w dotkliwym stosunku 0:3...

Pracowali na to dwa miesiące. Rezultaty za ich pracę zbiegły się mikołajkami i zgodnie z ich duchem niektórzy zawodnicy Ligi Snookera 12ft dostali nagrodę, inni obeszli się smakiem a jeszcze inni  w ponieśli zasłużoną karę. W miniony weekend zakończyły się rozgrywki drugiej i trzeciej ligi, a czwarta liga zakończyła pierwszy, kluczowy etap rozgrywek. Z tego powodu, przed każdym spotkaniem tychże lig, celem przewidzenia wszystkich scenariuszy z cyklu „na którym miejscu wyjąduję” w klubie 12ft dokonywano tyle obliczeń, że w Europie wykonywano ich zapewnie więcej jedynie przy Wielkim Zderzaczu Hadronów w szwajcarskim CERNie. Emocje kipiały oraz było słychać pracę trybików w głowach snookerzystów próbujących przewidzieć końcową kolejność w tabeli.

Od czasu szorowania dna drugoligowej tabeli do wspięcia się na najwyższe podium w Lidze minęły 4 lata. Historia ta powinna być inspiracją dla ludzi, którzy twierdzą, że odstają grą od reszty stawki. Praca i cierpliwość może nas teleportować z ostatnich lokat na czoło stawki. Jedno zwycięstwo na piętnaście rozegranych meczów. Tak wyglądał początek przygody świeżo koronowanego Mistrza z Ligą Pool Bilarda 12ft. Z kolei ostatnie piętnaście ligowych meczów to tylko dwie porażki… No właśnie. Obie z Tytusem Pawlakiem. Jest to niewątpliwie pięta achillesowa nowego Mistrza Ligi – Nikodema Jankowiaka.

To już teraz. Właśnie się dzieje. Nastąpił decydujący czas. Czas oddzielenia chłopców od mężczyzn. Czas oddzielenia ziarna od plew. Czas prawdy. Liga wkroczyła w decydującą fazę a praktycznie na każdym poziomie gier mamy zażartą walkę i brak wyraźnych rozstrzygnięć. To ten etap rozgrywek, gdzie doświadczenie oraz umiejętność trzymania nerwów na wodzy zaczyna naprawdę mieć znaczenie. Co ciekawe, czas ten obnaża zawodników, którzy tym się nie cechują a tych mamy naprawdę wielu.

Nikodem Jankowiak, ciągle bez porażki i już aż z 6-cioma “laczkami” na koncie, przoduje w 1 Lidze Pool Bilardu. Jego atutami w końcówce rozgrywek są cenne triumfy nad Marcinem Jamroziakiem czy Piotrem Ptaszyńskim. Tydzień temu dołożył również, imponujących rozmiarów, zwycięstwo 7:1 nad Maciejem Górnym. Niezależnie od wyniku, w przedostatnim pojedynku, z Krzysztofem Borowczykiem, najprawdopodobniej najważniejszym meczem sezonu dla Nikodema będzie znów pojedynek z Tytusem Pawlakiem.